PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Po krakosku

Premiera w Teatrze KTO: Madame Malczewska

Janusz M. Paluch
Po krakosku Janusz M. Paluch

Dzień Kobiet i scena.

Nie pamiętam, czy kiedykolwiek wcześniej 8 marca byłem w teatrze… Tegoroczne zwieńczenie dnia przypisanego Świętu Kobiet spędziłem w Teatrze KTO na specjalnym pokazie spektaklu Beaty Malczewskiej „Imidż – Jubileusz”. Beata Malczewska, w mojej pamięci zapisała się jako odtwórczyni głównej roli w spektaklu „Madame. Helena Modrzejewska” w reżyserii Ewy Lachnit, wystawionego na nieistniejącej już scenie Moliere Cafe w 2009 roku. Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego – dzisiejszą Akademię Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego – ukończyła w 1983 roku. Od początku swej kariery aktorskiej związana jest z Narodowym Starym Teatrem im. Heleny Modrzejewskiej.

Beata Malczewska należy do tych artystek scenicznych, którym jeden teatr, czy realizacje filmowe, nie wystarczą. Dlatego występowała i występuje na różnych scenach, także poza granicami kraju – we Francji. Należy też do słynnej krakowskiej piwnicznej sceny w Teatrze Loch Camelot, na której realizuje swe autorskie kreacje teatralne.. Na swój jubileusz 40-lecia pracy scenicznej w 2025 roku napisała scenariusz para-komediowego monodramu „Imidż”, którego była też reżyserką. Prezentowany w Dniu Kobiet spektakl, został rozszerzony, pogłębiony i rozwinięty, nosi też inny tytuł i śmiało można mówić o jego premierze w magicznej przestrzeni Teatru KTO.

Spektakl rozgrywa się w studio telewizyjnym w czasie nagrywania programu poświęconego znanej aktorce Beacie Matejko, która… obchodzi jubileusz pracy scenicznej. Ze studia dochodzi głos reżyserki telewizyjnej (Marta Bizoń), która – chcąc sprowadzić rozmowę do poziomu przysłowiowego już „Pudelka”, czyli plotkarskiej, pełnej sensacyjnych insynuacji o ludziach sztuki i kultury, platformy internetowej – naciska aktorkę, by ta opowiadała jakieś anegdoty albo ujawniała fakty z życia prywatnego bądź teatralnego. Aktorka – Beata M. – ma zupełnie inną wizję programu: to ma być przecież program o niej, o jej pracy artystycznej, i nie może zniszczyć wypracowywanego latami „imidżu”…

Jest też wywiad z jubilatką. Na padające z off-u pytania dziennikarza (głos Macieja Słoty), często naiwne, stara się odpowiadać rzetelnie i ciekawie, czasem anegdotycznie. Ale czy to zadawala realizatorów programu? Ich interesuje tylko jak i kiedy włączyć w trakcie programu reklamy, które nijak się mają do opowieści aktorki… Nie pasuje im do programu taka wersja życia pięknej aktorki – życia pełnego wyrzeczeń, pomiędzy jedną a drugą rolą, pomiędzy próbą a spektaklem, skoncentrowanego na przyswajaniu kolejnych tekstów, wymyślaniu postaci, na sztuce. Tekst Beaty Malczewskiej to surowa ocena nierzetelnego dziennikarstwa, nie tylko telewizyjnego.

W efekcie okazuje się bowiem, że realizatorzy nie przygotowali się do programu, bo nie przejrzeli nawet materiałów dostarczonych przez aktorkę. Beata Matejko staje się właściwie reżyserką programu telewizyjnego o sobie. Nie daje się zmanipulować, nie ugina się pod naciskami niewidzialnej reżyserki telewizyjnej, która chciała wepchnąć ją  do gotowej formy…

Silna osobowość, pewność siebie i stanowczość, ale i umiejętność szybkiej twórczej reakcji na uwagi reżyserskie, to cechy prawdziwie dobrego aktorstwa. Krystyna Janda powiedziała, że „miarą aktorstwa jest człowieczeństwo”. Aktor nie jest przecież, nie powinien być, papugą! Ma własne zdanie, wie czego chce, wie co chce powiedzieć. Stajemy się akuszerami „słowa”, które długo rodzi się, długo powstaje, zanim aktor nada mu właściwy kształt i sens, uwolni je, urodzi na scenie… Beata Malczewska zaprezentowała na scenie gamę swych scenicznych umiejętności – aktorskich i reżyserskich. Dobór wspaniale interpretowanych tekstów, mimika, ruch, zmienność emocji perfekcyjnie oddanych w trwającym ponad półtorej godziny monodramie.

Artystka zaprezentowała też swe wokalne możliwości (jest laureatką Nagrody Publiczności na Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w 1985 roku), słuchaliśmy m.in. fragmentów „Balu w operze” Juliana Tuwima, a z publicznością pożegnała się pieśnią „My way” z repertuaru m.in. Franka Sinatry, ale i przecież Zbigniewa Wodeckiego („Szczęście jest we mnie” ze słowami Jana Jakuba Należytego). Uwagę zwracały też świetne animacje na ekranie (video Michał Sułkowski), kiedy nagle otacza nas wiele Beat Matejko i Malczewskich!…

Ten niezwykły spektakl, stworzony i zagrany przez artystkę emocjami, wywrze wrażenie na każdym widzu, zmusi go do refleksji, a może nawet zweryfikowania poglądów dotyczących ludzi sceny, jeśli oparte są tylko na tzw. „Pudelku”… Artystka zapewne także na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji środowiska aktorskiego, życia wypełnionego ciężką pracą twórczą, utkaną pomyślnością i chwilami zwątpień, stworzyła niezwykle wiarygodny portret aktora. To twórca wyposażony w niezwykłe narzędzia i umiejętności, które pozwalają mu w jednej chwili przechodzić od rozpaczy po euforię radości… Ale czy to znaczy, że skoro jest aktorem, to wszystko „po nim spływa”? Ależ skąd, przeżywa wszystko w dwójnasób, bo jest aktorem, pełnym wrażliwości, zasłaniającym swój nastrój maskami antycznego teatru greckiego – Melpomeny i Thalii… Co więcej, nie chce być papugą. Nie powtarza bezmyślnie tekstu – interpretuje, nadając kierunek i sens za sprawą intonacji, mimiki, poziomu i barwy głosu, ekspresji ciała.

Ilustracja główna: fot. Janusz Paluch

Teatr KTO w Krakowie: „Imidż – Jubileusz” monodram parakomediowy, scenariusz i reżyseria – Beata Malczewska, współpraca reżyserska – Ewa Kornecka, wideo – Michał Sułkowski, głosy z off – Marta Bizoń (Reżyserka telewizyjna), Maciej Słota (Dziennikarz). Premiera 8 marca 2026 r.