PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Po krakosku

Tajemniczy Marian Dąbrowski

Janusz M. Paluch
Po krakosku Janusz M. Paluch

Kto nie słyszał o Ilustrowanym Kurierze Codziennym – ukazującym się w Krakowie w latach 1909-1939, Krążowniku Wielopole czy Teatrze Bagatela? Pewnie każdy wie i zna te miejsca w Krakowie! Ale już nie tak liczne grono zdaje sobie sprawę, że z tymi miejscami ściśle wiąże się nazwisko Mariana Dąbrowskiego (1878-1958) pochodzącego z Mielca. Studiował filozofię w […]

Kto nie słyszał o Ilustrowanym Kurierze Codziennym – ukazującym się w Krakowie w latach 1909-1939, Krążowniku Wielopole czy Teatrze Bagatela? Pewnie każdy wie i zna te miejsca w Krakowie! Ale już nie tak liczne grono zdaje sobie sprawę, że z tymi miejscami ściśle wiąże się nazwisko Mariana Dąbrowskiego (1878-1958) pochodzącego z Mielca. Studiował filozofię w Uniwersytecie Jagiellońskim, a drogę dziennikarską rozpoczął w 1901 roku w piśmie Ilustracja Polska, by w 1909 roku założyć IKC-a. To jemu Piotr Legutko – wieloletni (2007-2011) redaktor naczelny Dziennika Polskiego, chyba trochę aspirującego, by być następcą IKC-a, poświęcił swą książkę Magnat z Pałacu Prasy. Opowieść o Marianie Dąbrowskim, twórcy największego koncernu medialnego II RP.

Bohater książki był postacią nietuzinkową, ale w efekcie niezwykle tajemniczą. Stworzył koncern medialny wydający popularny, chyba najważniejszy w II RP dziennik IKC, który ukazywał się pięć razy w tygodniu. Pismo miało nie tylko własny kolportaż, ale i dwanaście oddziałów terenowych w Warszawie, Bydgoszczy, Toruniu, Gdyni, Łodzi, Lwowie, Wilnie, Poznaniu, Katowicach, Sosnowcu, Zakopanem i Nowym Sączu. Wydawał też kilka różnych periodyków, z bulwersującym Tajnym Detektywem. Ilustrowanym Tygodnikiem Kryminalno-Sądowym zamkniętym po naciskach kardynała Adama Sapiehy czy luksusowym w tamtych czasach tygodnikiem Światowid, podróżniczym Na szerokim świecie, satyrycznym Wróble na dachu, sportowym Raz, dwa, trzy, sensacyjnego Asa. Od 1933 roku koncern wydawał też popołudniówkę Tempo dnia. Niezwykłe były też tygodniowe dodatki do pisma, które adresowane do poszczególnych grup społecznych czy zawodowych – Kurier Kobiecy, Kurier Gospodarczy i Finansowy, Kurier Filmowy, Kurier Radiowy, Kurier Lekarski, Kurier Techniczny, Kurier Prawniczy i Sądowy, Kurier Metapsychiczny czy w końcu Kurier Literacko Naukowy. Pisali dla niego wybitni naukowcy i pisarze, za co nieźle autorom płacił. W 1919 roku stworzył obecny Teatr Bagatela, był „anonimowym” fundatorem Grobu Nieznanego Żołnierza w Krakowie. Z jego inicjatywy podjęto budowę Zakopianki – drogi łączącej Kraków z Zakopanem.

Ta niezwykle ważna dla Krakowa książka powinna ukazać się już dawno. Przecież Dąbrowski nie był anonimowy i żył w USA do 1958 roku. Wygląda na to, że nawet żaden z emigracyjnych polskich dziennikarzy nie dotarł do niego, albo nie był w stanie skłonić go do rozmowy. A może Marian Dąbrowski, niektórzy podejrzewają, że był w depresji, chciał już tylko spokoju? Unikał kontaktów z dziennikarzami? Jakże to dla niego nietypowe… Przecież w USA mógł czuć się bezpiecznie.

Książkę Piotra Legutki traktowałbym jako zapowiedź biografii o niezwykłej postaci jaką był Marian Dąbrowski. Sam autor w tytule, nazwał ją opowieścią o Dąbrowskim. Czyli szkicem do biografii? Zastanawiam się, czy na jego nazwisko w latach PRL-u istniał w cenzurze zapis, zakaz pisania o nim? Nawet na łamach tygodnika Przekrój, któremu zawsze podobno wolno było więcej? Spoglądam na zamieszczoną Literaturę, spis książek, z których korzystał autor pisząc książkę. Tylko jedna pozycja odnosi się bezpośrednio w tytule do nazwiska Mariana Dąbrowskiego – to książka Adama Bańdo Marian Dąbrowski i legenda „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, która ukazała się w 2003 roku. Kilka wspomnieniowych z datami wydania przed 1989 rokiem, wskazuje, że jednak cenzura nie reagowała na nazwisko Mariana Dąbrowskiego. O ile zapewne nie chciano przypominać Dąbrowskiego w czasach komunistycznego PRL, to dlaczego także tak cicho o nim było po 1989 roku? Kraków, który tyle mu zawdzięcza, z trudem – wobec sprzeciwów konserwatorów zabytków – ale przy niezwykłej przychylności ówczesnego prezydenta miasta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego, z inicjatywy potomka Dąbrowskiego, wmurował na budynku Pałacu Prasy tablicę pamiątkową poświęconą pamięci Mariana Dąbrowskiego.

Był też pomysł nadania jego imienia skwerowi przed Krążownikiem – jak nazywano Pałac Prasy, na co też nie było zgody konserwatorów. W takiej sytuacji, przed Pałacem Prasy posadzono platan poświęcony pamięci Mariana Dąbrowskiego. Te perypetie wspomina w wywiadzie udzielonym Piotrowi Legutko – opublikowanym w książce – spadkobierca Mariana Dąbrowskiego, jego stryjeczny wnuk, Adam Radzikowski, kiedy nie wyrażono zgody „żeby skwer przed Pałacem nazwać imieniem Mariana Dąbrowskiego.(…) Wtedy Robert Piaskowski, który był pełnomocnikiem prezydenta, powiedział: „Nie kopmy się z koniem, posadźmy platan imienia Dąbrowskiego”. No i platan jest… A przecież, jak pisze Piotr Legutko, Marian Dąbrowski – mówiąc dzisiejszym językiem – był trendsetterem. Sprowadzał na polski rynek wszelkie medialne nowinki, chciał być nowoczesny, zawsze przed konkurencją. Choć pracował w branży Gutenberga, był jednocześnie wielkim fanem radia, założycielem i prezesem pierwszego w Krakowie radioklubu, a także pionierem w telegrafii fotograficznej, czyli przesyłania zdjęć za pomocą fal radiowych. W tym celu na dachu Pałacu Prasy umieścił antenę, dzięki której do redakcji błyskawicznie docierały zdjęcia zamieszczane później w pismach koncernu. fascynowała go motoryzacja, a skoro kierował w Krakowie wszystkim, musiał także stanąć na czele lokalnego klubu automobilowego. Lubił duże szybkości i miał pieniądze, więc mógł stać się inicjatorem budowy Zakopianki i jednym z jej głównych inwestorów. Równie chętnie jak nowinki techniczne, wielkie środki przeznaczał na narodową kulturę. W końcu był prezesem Towarzystwa Sztuk Pięknych oraz Towarzystwa Oratoryjnego i Operowego, fundatorem Teatru Bagatela i głównym sponsorem budowy nowoczesnego gmachu Muzeum Narodowego. To on decydował, kto będzie laureatem nagród literackich i to on między innymi stał za rozpropagowaniem pierwszego konkursu na najpiękniejszą z szopek krakowskich pod pomnikiem Adama Mickiewicza w 1937 roku. Tyle inicjatyw, a przecież to nie wszystkie, wszak nie bez powodu był Honorowym Obywatelem Zakopanego…

Autor książki był bodaj ostatnim redaktorem naczelnym Dziennika Polskiego, starającego się zastąpić IKC od w polskiej i krakowskiej powojennej rzeczywistości, który rezydował w legendarnym w Pałacu Prasy do 2011 roku. Ta niezwykle krakowska opowieść nie może ujść uwadze czytelników nie tylko książek umieszczanych w bibliotekach na półce pod nazwą Cracoviana. Książka – co podkreśla autor – powstawała dość długo, w czasie, kiedy odchodzili dziennikarze, świadkowie tamtej epoki, którzy zdobywali swe szlify w IKC, a w 1945 roku tworzyli m.in. Dziennik Polski. Mam nadzieję, że Piotr Legutko, kończąc pracę nad omawianą książką, nie postawił jeszcze ostatniej kropki i w przyszłości rozwinie zaznaczone, nie tylko krakowskie, wątki życiorysu Mariana Dąbrowskiego. Niewątpliwą zachętą będzie też uhonorowanie autora Nagrodą Krakowska Książka Miesiąca Lutego 2026 roku.

Piotr Legutko Magnat z Pałacu Prasy. Opowieść o Marianie Dąbrowskim, twórcy największego koncerny medialnego II RP, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2025.

Ilustracje: Pałac Prasy, Z. Put, wikipedia; okładka – od wydawcy