Po krakosku
Nie sposób bez niego. O historii telefonu nie tylko w Krakowie
1 stycznia 2023 roku minęło 130 lat od uruchomienia krakowskiej sieci telefonicznej. A kolejne okrągłe rocznice zapewne nas nie ominą…
„Mister Watson, proszę tu przyjść – jest mi pan potrzebny”. To słowa amerykańskiego fizyka Aleksandra Grahama Bella skierowane do słuchawki aparatu własnej konstrukcji, przywołujące asystenta. Padły 10 marca 1876 roku – i była to pierwsza rozmowa przez urządzenie umożliwiające rozmowę na odległość. Tak rozpoczęła się zawrotna kariera telefonu.
Aparaty telefoniczne montowane w latach 80. i 90. XIX w., ryc. „Kłosy”, 1882, domena publiczna
Bell wyprowadził poza sferę doświadczeń i opatentował skuteczny sposób przenoszenia dźwięku na odległość. Dokonał tym samym wyczynu równie rewolucyjnego jak cztery wieki wcześniej moguncki drukarz Johann Gutenberg – konstruktor ruchomych czcionek i urządzenia do ich odlewania. Pomysł transformacji dźwięku na impulsy elektryczne uznawany jest za jeden z fundamentalnych wynalazków, który niemal natychmiast został doceniony. W 1879 roku w Nowym Jorku działało już prawie 700 telefonów, a od następnego roku instalowano je również w największych miastach Europy, między innymi w Paryżu, Londynie, Berlinie czy Brukseli.
Prapoczątki polskiej telekomunikacji są z wyroku historii związane z historią telekomunikacji państw zaborczych: Austrii, Niemiec i Rosji. Mimo że pierwsze eksperymentalne próby połączeń przeprowadzono w Warszawie już w 1878 roku, sieć przeznaczoną do powszechnego, publicznego użytku oddano dopiero po upływie czterech lat, w lipcu 1882 roku. Już kilka miesięcy później telefony dzwoniły we Lwowie, a w następnym roku Międzynarodowe Towarzystwo Telefonów „Bell” zamontowało sieć telefoniczną w Łodzi. Pierwszeństwo na ziemiach polskich należy jednak do Wrocławia, gdzie centralę otwarto w 1881 roku.
Tymczasem w Krakowie, położonym na peryferiach monarchii austro-węgierskiej, panowała głucha cisza. Można było nawet odnieść wrażenie, że nikomu w cesarsko-królewskim mieście nie zależało na budowie sieci telefonicznej. Telefony pojawiły się tu wprawdzie już w 1884 roku, lecz było to zaledwie kilkanaście aparatów, łączących na zasadzie linii wewnętrznej wojsko, policję, rzeźnię miejską i strażnicę na wieży mariackiej – z budynkiem straży pożarnej. O budowie sieci do użytku publicznego nie było jeszcze mowy i nic w tym dziwnego, zważywszy, że Kraków nie miał jeszcze nawet poczty z prawdziwego zdarzenia. C.k. Urząd Pocztowy gnieździł się wówczas w części kamienicy przy ul. Grodzkiej 60.
Przełom nastąpił dopiero w 1887 roku, z chwilą podjęcia decyzji o budowie nowej siedziby poczty. Placyk u zbiegu ulic Wielopole i Kolejowej (dziś Westerplatte) był świetną lokalizacją, szczególnie że dotąd straszyły tam obskurne kramy dawnej tandety i zrujnowany dom z szynkiem. Nad realizacją projektu wiedeńskiego architekta Fryderyka Setza czuwali miejscowi architekci Tadeusz Stryjeński i Karol Knaus. Efektowny, bogato zdobiony, zwieńczony narożną kopułą gmach ukończono w 1889 roku.
Tuż po rozpoczęciu budowy poczty zdecydowano w Wiedniu o urządzeniu w Krakowie sieci telefonów do użytku publicznego. W piśmie z 5 czerwca 1887 roku czytamy: „Wysokie c.k. Ministerium Handlu reskryptem z 31. 01. rb. postanowiło urządzić w mieście Krakowie i okolicy sieć telefoniczną dla użytku publicznego pod zarządem miejscowego urzędu telegraficznego. Założenie telefonów zależeć będzie od ilości zgłoszeń abonentów. Życzący sobie podobnego urządzenia zechcą zgłosić się do magistratu na piśmie do 30 dni”.
Dość niespodziewanie okazało się jednak, że w mieście chętnych brakuje. Być może zaważyły tu względy finansowe, być może niechęć krakowian do nowinek technicznych – projekt został odłożony ad acta. Do sprawy wrócono kilka lat później dzięki staraniom Aleksandra Dawidowskiego, pełniącego przez wiele lat funkcję naczelnika krakowskiego c.k. Urzędu Pocztowo-Telegraficznego.
W Krakowie telefony pojawiły się wprawdzie w 1884 roku, lecz było to zaledwie kilkanaście aparatów łączących na zasadzie linii wewnętrznej wojsko, policję, rzeźnię miejską i strażnicę na wieży mariackiej – z budynkiem straży pożarnej. O budowie sieci do użytku publicznego nie było jeszcze mowy.
Sprawa nabrała tempa i 11 sierpnia 1891 roku – na mocy umowy między magistratem a Dyrekcją Poczt i Telegrafu we Lwowie – rozpoczęto wreszcie realizację inwestycji. Nadzór nad pracami powierzono przewodniczącemu sekcji ekonomicznej magistratu Józefowi Friedleinowi (późniejszemu prezydentowi miasta), naczelnikowi Urzędu Budownictwa Januszowi Niedziałkowskiemu oraz delegowanemu z lwowskiej Dyrekcji Poczt i Telegrafu inż. Wincentemu Sierakowskiemu – autorowi projektu. Wykonawcą wszystkich robót był ceniony w Krakowie przedsiębiorca budowlany Władysław Grabowski. Do prac użyto pojedynczego drutu miedziano-krzemowego i porcelanowych izolatorów. Latem Tymczasem zgłaszali się pierwsi abonenci. We wrześniu 1892 roku było ich zaledwie 30, ale w końcu tegoż roku już ponad 100. Pierwszy spis abonentów zawierający 95 numerów zamieścił „Kalendarz Krakowski” Józefa Czecha na rok 1893. Honorowy numer „1” otrzymał prezes c.k. Sądu Krajowego Wyższego Ignacy Zborowski, zamieszkały przy ul. Karmelickiej 31. Oficjalne otwarcie c.k. krakowskiej sieci telefonicznej nastąpiło 1 stycznia 1893 roku.
U progu nowego stulecia
W następnych latach liczba telefonów sukcesywnie wzrastała, choć tempo nie było oszałamiające. W 1893 roku zarejestrowano 214 abonentów, w 1895 – 252, w 1896 – 272. Wydana rok później w formie broszury pierwsza książka telefoniczna zawierała 272 numery. Dopiero u progu XX wieku, po okresie względnej nieufności wobec nowego wynalazku, zaczęło gwałtownie przybywać abonentów. W 1906 roku było ich już 700, co spowodowało konieczność budowy nowej centrali. Początkowo lwowska dyrekcja planowała montaż używanych urządzeń z Ołomuńca, jednak po proteście Prezydium Miasta zakupiono centralę automatyczną. Była to wówczas najnowocześniejsza konstrukcja, oparta na licencji amerykańskiej firmy Strowger, ulepszona na mocy specjalnego patentu przez radcę Ministerstwa Budownictwa w Wiedniu inż. Huberta Dietla. Kraków został tu niewątpliwie wyróżniony, bo była to pierwsza, niejako eksperymentalna centrala automatyczna w c.k. monarchii (montaż podobnej rozpoczęto niemal równocześnie w Grazu).
Pierwszy spis abonentów zamieszczony w „Kalendarzu” Józefa Czecha na rok 1893, archiwum autora
Oficjalne otwarcie c.k. krakowskiej sieci telefonicznej nastąpiło 1 stycznia 1893 roku. Pierwszy spis abonentów zawierający 95 numerów zamieścił „Kalendarz Krakowski” Józefa Czecha na rok 1893. Honorowy numer „1” otrzymał prezes c.k. Sądu Krajowego Wyższego Ignacy Zborowski.
1892 roku inwestycja była już w zasadzie zakończona, łącznie z montażem centrali, którą ulokowano na drugim piętrze gmachu przy ul. Wielopole.
Ówczesne centrale wyposażano w specjalne szafy z wielką liczbą ciasno rozmieszczonych gniazdek, tak zwanych łącznic. Były one obsługiwane przez panie telefonistki, bo od razu uznano, że delikatne niewieście dłonie najlepiej nadają się do precyzyjnych manipulacji. Krakowską centralę obsługiwało w tym pionierskim okresie osiem telefonistek odbierających sygnał zgłoszenia się abonenta, który musiał w tym celu zakręcić kilka razy korbką telefonu. Następnie tak zwane nieme telefonistki łączyły na stanowiskach rozdzielczych z wolnymi w danej chwili telefonistkami łączeniowymi, które dokonywały właściwego połączenia.
Prace przy uruchomieniu nowej centrali rozpoczęły się 15 października 1906 roku pod kierunkiem inż. Romana Czyżowskiego. Podwójne kable nowego systemu poprowadzono nie jak dotychczas linią napowietrzną, lecz specjalnymi przewodami pod powierzchnią ulicy, począwszy od gmachu poczty przy ul. Wielopole. Kraków został podzielony na 23 obwody skupiające grupy domów połączone odpowiednim kablem, a jako pierwszy ukończono odcinek od ul. Starowiślnej do ul. Dietla. Początkowo planowano nawet całkowitą rezygnację z linii napowietrznych, jednak na ówczesnym poziomie technicznym okazało się to niemożliwe do realizacji. Podtrzymujące przewody stojaki na dachach kamienic (zwane tragarzami) zlikwidowano jedynie w Rynku Głównym. W ramach akcji upiększania miasta „oddrutowano” też oszpeconą liniami przesyłowymi wieżę Ratusza.
Ogólny koszt inwestycji, której pierwszy etap ukończono jesienią 1908 roku, oszacowano na ponad 2 miliony koron, sumę wówczas ogromną, równowartość 20 okazałych kamienic. Telefony były jednak inwestycją dochodową. Według nowych taryf (z roku 1908) duże przedsiębiorstwa płaciły rocznie 260 koron (przy limicie 40 rozmów dziennie), mniejsze 175 koron (10 rozmów), zaś abonenci prywatni 145 koron (8 rozmów). Zważywszy, że roczny wydatek operatora na jeden telefon sięgał 81 koron, zyski były zupełnie przyzwoite. Nie obyło się jednak bez protestów, bo – jak wyliczyli skrupulatni krakowianie – podwyżka taryf wraz z przyłączem sięgała niekiedy 500 proc. Mimo to, jak podała „Nowa Reforma” z 1 sierpnia 1908 roku: „Abonenci 800 telefonów w Krakowie przeprowadzili w ubiegłym miesiącu 99.390 rozmów, uiszczając za nie poczcie 2.922 korony”.
Jesienią 1910 roku ukończono drugi etap modernizacji sieci, polegający na całkowitej eliminacji ręcznych połączeń w granicach miasta i związanej z tym wymianie aparatów. Odtąd używano wyłącznie przenośnych aparatów stołowych w formie czarnych metalowych skrzynek ze słuchawką połączoną już z mikrofonem w jedną całość, spoczywającą na widełkach. Niestety, aparaty te wyposażone były w wysoce niedoskonały system wybierania numerów. W górnej części skrzynki znajdowały się cztery przesuwane ku dołowi dźwignie, poniżej okienko cyfrowe. Numer „ustawiało się” od 0 do 9 i dopiero wówczas należało zdjąć słuchawkę z widełek, a następnie zakręcić korbką umieszczoną z prawej strony aparatu. Po upływie 8–10 sekund numer był wybrany i następowało połączenie. Uszkodzenie aparatu można było zgłosić bezpośrednio w centrali przez wciśnięcie guziczka umieszczonego z boku. Uszkodzenia zdarzały się dość często, głównie za sprawą kurzu, który dostawał się do mechanizmu aparatu otworami do przesuwania dźwigni.
Nadspodziewanie szybko okazało się, że modernizacja krakowskiej sieci telefonicznej, choć przeprowadzona na tak szeroką skalę, była inwestycją – delikatnie mówiąc – krótkowzroczną. Już w połowie 1911 roku pojawiły się pierwsze kłopoty z instalacją nowych numerów. Nikt nie przewidział, że liczba abonentów w ciągu niespełna trzech lat podwoi się i osiągnie 1,6 tys., a więc dokładnie tyle, ile przewidziano w centrali numerów (początkowo projektowano 3 tys.). Mimo ograniczonych możliwości technicznych centralę systematycznie rozbudowywano i z chwilą wybuchu I wojny światowej liczyła ona już około 2,5 tys. numerów. Tyle że rosła także liczba niezałatwionych podań.
Aby choć częściowo załagodzić sytuację, w listopadzie 1911 roku rozpoczęto instalację publicznych mównic na wzór wiedeński, gdzie 10 minut rozmowy kosztowało 20 halerzy. Pierwsze trzy mównice umieszczono na poczcie przy ul. Wielopole, przy dworcu kolejowym oraz w prowizorycznym budynku poczekalni tramwajowej w Rynku Głównym u wylotu ul. Siennej. Do końca 1914 roku zamontowano 13 kolejnych mównic, między innymi w większości urzędów pocztowych dzielnic przyłączonych do miasta w ramach zrealizowanego pod egidą prezydenta Juliusza Lea programu Wielkiego Krakowa.
W odrodzonej Polsce
Wojna przerwała na długi czas prace nad rozbudową i modernizacją sieci telefonicznej na ziemiach polskich. W kolejnych latach główną przeszkodą w jej rozwoju stała się katastrofalna sytuacja gospodarcza kraju z szalejącą hiperinflacją. Dość skutecznie odstraszało to potencjalnych inwestorów, a na pozytywne skutki reformy ministra Władysława Grabskiego przyszło poczekać kilka lat.
W o wiele korzystniejszej sytuacji była Warszawa, gdzie aktywa szwedzkiego Towarzystwa Cedergren po wygaśnięciu koncesji przejęła Polska Akcyjna Spółka Telefoniczna. Według umowy akcjonariat szwedzki miał zostać sukcesywnie spłacony przez skarb państwa. W następnych latach PAST, mocą wydanej na 25 lat koncesji, uruchomiła automatyczne centrale między innymi w Łodzi, Lwowie, Lublinie i Białymstoku.
Tymczasem w Krakowie połowy lat 20. sytuacja w dziedzinie telefonizacji była na tyle zła, że otrzymanie nowego numeru było w praktyce niemożliwe. W latach 1915–1925 przybyło miastu tylko 500 abonentów, a ich ogólna liczba ledwie przekroczyła 3 tys. Do modernizacji sieci przystąpiono w 1926 roku, zastępując przestarzały elektryczny system Dietla maszynowym elektromagnetycznym systemem Salme na licencji szwedzkiej firmy Ericsson. Jej ofertę wybrano ze względów finansowych. Podczas gdy niemiecki potentat Siemens żądał za instalację centrali zapłaty gotówką, Ericsson zgodził się na rozłożenie należności w pięciu rocznych ratach, przy niskim oprocentowaniu.
Pracę telefonistek zastąpiły odtąd tak zwane rejestry – urządzenia odbierające i rozdzielające zamówienia abonentów. Ponadto nowa centrala (o pojemności 5 tys. numerów) zajmowała o połowę mniej miejsca niż dotychczasowa. Prowadzona w Krakowie modernizacja zbiegła się z utworzeniem w 1928 roku przedsiębiorstwa państwowego Polska Poczta Telegraf i Telefon, co zapewniło ministrowi poczt i telegrafu – jako zarządzającemu tym podmiotem – swobodę działania przy uzyskiwaniu środków na cele inwestycyjne.
Przebudowa infrastruktury sieci przysporzyła wielu problemów technicznych, bo niezbędne było ułożenie wzdłuż ulic (na głębokości około 1,8 m) betonowych rur z otworami na kable o podwójnej izolacji. Z tej przyczyny prace zakończyły się dopiero wiosną 1928 roku. Zakładano (nieco na wyrost), że inwestycja zaspokoi potrzeby na ponad 100 lat. Ważnym posunięciem była darmowa wymiana u wszystkich abonentów starych aparatów z suwakami do wybierania numerów na nowoczesne telefony. Te używane jeszcze dziś aparaty z tak zwanym wybierakiem krzyżowym i tarczą obrotową skonstruowano (w roku 1913) w Stanach Zjednoczonych. Niestety, wybuch wojny przerwał prace nad ich masowym wdrożeniem do produkcji. W Europie zaczęto je wprowadzać od 1917 roku – najpierw w Niemczech. Warto zaznaczyć, że zdecydowana większość nowych aparatów pochodziła z bieżącej produkcji Państwowej Wytwórni Aparatów Telegraficznych i Telefonicznych w Warszawie.
W 1930 roku centralę rozbudowano do pojemności 9 tys. numerów, równocześnie dokonano zmiany numerów na 5-cyfrowe. Operację taką przeprowadzono wtedy w kilku innych większych miastach, między innymi w Warszawie. Wkrótce – po oddaniu do użytku telefonicznej magistrali Warszawa–Cieszyn (wraz z odgałęzieniami łączącymi kablem podziemnym wszystkie większe miasta położone na tej trasie) – Kraków otrzymał nową centralę międzymiastową z 45 stanowiskami łączeniowymi. Po kolejnej rozbudowie, tuż przed wybuchem wojny, Kraków posiadał 13,5 tys. abonentów (większą ich liczbę miały jedynie Warszawa i Lwów).
Okupacja
Kilka dni po wkroczeniu okupantów do Krakowa, bo 11 września 1939 roku, utworzono Niemiecką Pocztę Wschodnią (Deutsche Post Osten) z siedzibą przy ul. Wielopole, przemianowanej na Poststrasse. Już na początku października 1939 hitlerowscy okupanci przejęli całkowitą kontrolę nad łącznością na terenie całej Polski. Chcąc uchodzić za wzorowego gospodarza, nie stronili od inwestycji. W listopadzie 1942 roku ustawili w Rynku Głównym pierwszą w mieście uliczną kabinę telefoniczną. W maju 1944 roku sprowadzili nową centralę automatyczną firmy Siemens o pojemności 10 tys. numerów, której jednak nie zdążyli już uruchomić.
W styczniu 1945 roku, mając w perspektywie rychłą ucieczkę z Krakowa, Niemcy wywieźli w głąb Rzeszy najstarszą część krakowskiej centrali o pojemności 5 tys. numerów. Na szczęście pozostałych dwóch central (8,5 tys. numerów) nie zdążyli już zdemontować.
Czas PRL-u
Odbudowa zrabowanej centrali trwała ponad dwa lata, jednak z powodu znacznie mniejszej niż z chwilą wybuchu II wojny światowej liczby abonentów miasto posiadało zapas około 3 tys. numerów. Pozwoliło to zaspokoić bieżące potrzeby aż do 1955 roku.
Dopiero po październikowym przełomie, od końca 1956 roku, rozpoczęto ustawianie na ulicach wolno stojących budek telefonicznych w kolorze ciemnozielonym. Dotąd możliwość skorzystania z telefonu przez rozmównice publiczne istniała tylko w pięciu punktach Krakowa: na dworcach osobowym i towarowym, Poczcie Głównej, w Urzędzie Miasta i w Filharmonii. Do połowy 1960 roku ustawiono 50 budek. Za jedyne 50 gr (a od 1968 roku – za 1 zł) można było z nich rozmawiać bez ograniczeń.
Po modernizacji sieci w 1960 roku Kraków liczył już ponad 20 tys. abonentów. W 1962 roku miasto otrzymało dwie centrale pochodzące z demontażu w Warszawie i Łodzi, o łącznej pojemności 10 tys. numerów. W 1964 roku, po zainstalowaniu kolejnej centrali, liczba abonentów osiągnęła 35 tys. Niestety, odtąd zaprzestano wszelkich inwestycji umożliwiających dalszy rozwój sieci telefonicznej. Mimo to u progu lat 70. ubiegłego wieku Kraków – z 65 telefonami na 1 tys. mieszkańców – zajmował czwarte miejsce w Polsce, po Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu.
Dopiero w latach 1976–1980 rozbudowano sieć o około 40 tys. numerów, co wiązało się z przejściem na numerację 6-cyfrową (1980). Większość nowych central systemu ARF 102 na licencji Ericssona sprowadzono z Węgier. 17 października 1987 roku zainstalowano 100-tysięczny krakowski aparat telefoniczny. Nie fetowano tego jednak w jakiś szczególny sposób wobec świadomości, że miastu potrzeba co najmniej dwukrotnie więcej telefonów.
„Komórka” – zwiastun XXI wieku
Po 1989 roku dzięki kontraktowi finansowanemu częściowo z kredytu Banku Światowego powstał program docelowej telefonizacji Krakowa. W 1992 roku podpisano umowę z hiszpańskim koncernem Alcatel na uruchomienie 113 tys. nowych numerów w mieście i województwie. Projekt się powiódł i już w 1996 roku rynek został nasycony. W grudniu 1997 roku, w związku z uruchomieniem nowoczesnych central firmy Siemens, nastąpiła zmiana numeracji na 7-cyfrową.
Ostatnie lata XX wieku zaznaczyły się powstaniem i dynamicznym rozwojem telefonii komórkowej. Jako pierwsza własną sieć – Centertel – uruchomiła w 1992 roku Telekomunikacja Polska SA. Poważną przeszkodę w rozwoju tej telefonii stanowiła wówczas różnorodność systemów operacyjnych. Zmieniła to dopiero technologia GSM (globalny system łączności mobilnej), co nadało tempo rozwojowi usług. Wiązało się to z wejściem na polski rynek w 1996 roku sieci Era i Plus. W 1998 roku Centertel zmienił markę na Idea i po raz kolejny (2005) – na Orange. Z tego trendu nie wyłamała się Era, zmieniając markę (2011) na T-Mobile.
Dzięki konkurencji u progu XXI wieku cena i abonament telefonii komórkowej stawały się coraz bardziej przystępne. W 2007 roku doszedł czwarty liczący się na rynku operator – Play. Monopolista na rynku telefonii stacjonarnej TP SA połączył się (2013) przez przejęcie z PTK Centertel, występując odtąd pod marką Orange SA. Operator ten dzieli obecnie rynek z – między innymi – firmami UPC i Netia. Rozwój telefonii komórkowej i wprowadzenie multimedialnych przenośnych smartfonów łączących funkcje telefonu i komputera powoduje, że tradycyjne telefony stacjonarne są coraz mniej popularne.
W związku z rozwojem telefonii komórkowej w latach 2015–2017 zlikwidowano w Krakowie budki telefoniczne (było ich ponad 400). Po roku 2000 rozpoczęto montaż sieci światłowodowych (telefonia i internet), jednak ze względu na ograniczoną przepustowość jej wdrożenie postępuje wolno. Wbrew zapowiedziom do dziś nie zlikwidowano w obrębie miasta uciążliwej i narażonej na częste usterki sieci napowietrznej.
Mogłoby się zdawać, że wobec triumfu wszechobecnych smartfonów telefonia stacjonarna wkrótce przejdzie do lamusa. To jednak ryzykowna teza. Telefony stacjonarne będą jeszcze długo obecne na rynku, a ich funkcjonowanie będzie ważne chociażby ze względów strategicznych. Trudno też nie zauważać, że ich producenci prześcigają się w oferowaniu rozwiązań technologicznych bliskich smartfonom. Tymczasem, przypomnijmy: 1 stycznia 2023 minęło 130 lat od uruchomienia krakowskiej sieci telefonicznej i kolejne okrągłe rocznice zapewne nas nie ominą.
Ilustracja: Doświadczenia publiczne z telefonem [między 1850 i 1900], Polona
Tekst ukazał się w numerze 2/2023, a najnowsze numery magazynu kupisz TUTAJ: