Subiektywnie
Prawda jak szczyt góry
(Nie)pokój nauczycielski.
Tkwię nad kartką papieru i patrzę z byka na siedzących przede mną uczniów.
Każdy z nich mieści się pomiędzy pojemnikiem na kredę (stoi na skraju biurka po lewej jego stronie) a moim piórnikiem. Adam, Staszek, Franek i Ola – to na nich spoczywa mój wzrok. Widzę pochylone głowy, długopisy wędrujące po szerokich kartkach i – od czasu do czasu – twarze wznoszące się znad blatów stołów. W tym dość sugestywnym momencie uczniowie wyglądają jak pływacy, którzy muszą zaczerpnąć oddechu. Czternastolatkowie kontra dramat antyczny. Współcześni kontra starożytni. Dzieci versus Fatum, hybris i katharsis.
Adam (okrągła buzia, rumiane policzki i długie rzęsy) wybiera pierwszy temat. Wiem, bo podpatrzyłem, przechadzając się po sali na poprzedniej lekcji. Chłopiec śledzi trakt Edypa uważnie. Najpierw jest służącym Lajosa i Jokasty – okrutnych rodziców, którzy – gnani złym przeczuciem – pozbywają się dziecka. Adam bierze od nich niemowlę, ale się „lituje”. Nie zabija dziecka, lecz przebija mu stopy i porzuca malca w lesie. Od teraz będzie żył targany wyrzutami sumienia, dopóki (minie lat mniej więcej dwadzieścia) nie pozna w swoim nowym królu niemowlęcia sprzed dekad i nie zrzuci swoich cierpień na jego ramiona.
Obok Adama siedzi Staszek. Chudy i wysoki, ma szeroki, niebieskooki uśmiech i radośnie rozbiegane oczy. To on, spacerując po tebańskich lasach, odnajduje porzucone dziecko, rozczula się nad jego krwawiącymi stopami i – zupełnie nieświadomy doniosłości swego czynu – nazywa chłopca Ojdipusem („człowiekiem o spuchniętych nogach”). Staszek-dobry pasterz bierze chłopca w ramiona i niesie go ostrożnie bezdzietnej Merope i Polybosowi spragnionemu syna, panu na Koryncie, po czym podnosi rękę i pyta, czy może wyjść do toalety. Zadanie spełnione – myślę – możesz odejść.
Franek (ostatnia ławka, awantura w oczach i brwi ściągnięte gniewem zamkniętym w żołądku) szyderczo śmieje się z Edypa. To przez Franka młody Edyp nabiera wątpliwości co do swojego pochodzenia. Słyszy: „Inny! Odmieniec! Podrzutek i obcy!”, a więc idzie do rodziców, którzy kłamią swoje dzieci, a potem do wyroczni, by usłyszeć prawdę: „Zabijesz ojca, poślubisz matkę i będziesz miał z nią czworo dzieci”. O losie Antygony jeszcze ani słowa…
Córka Edypa siedzi w pierwszej ławce. Długie włosy spływają po obu stronach jej twarzy, tworząc naturalną zasłonę przed światem zewnętrznym. Ola-Antygona może patrzeć tylko w papier albo wprost przed siebie. Teraz widzi swoje myśli i kartkę papieru. Jest cicha i skupiona. Klęczy nad zwłokami brata, który uniósł się i w szale zaatakował ojczyznę? Dumnie spiera się z Kreonem czy – zamknięta
Styczeń – Luty 2026
w jaskini – waży w myślach swą tragiczną decyzję? A może tęskni za przystojnym Hajmonem, który przyjdzie przecież, żeby ją ocalić, lecz zjawi się stanowczo za późno.
Ola podnosi oczy i patrzy wprost na mnie, ale mnie nie widzi. Jestem tylko ponurym, przezroczystym polonistą. Jej wzrok prześwietla moje ciało, tablicę za moimi plecami, dwie kolejne sale i ściga myśli zawieszone gdzieś na krańcu nieskończonych wieczności, a bogowie, których praw broniła aż do śmierci, milczą. Milczą coraz głośniej.
Dzień później jestem już w Zgorzelcu. Jest wieczór, mam ładny hotelowy pokój, a za oknem zimę. Szykuję się do spotkań autorskich, ale wcześniej czytam te wypracowania. Z dumą stwierdzam, że myśli moich podopiecznych biegną równolegle z myślami starożytnych mędrców albo odbijają się od nich jak od trampoliny i próbują nowych akrobacji.
„Zaakceptowanie prawdy jest zwycięstwem Edypa”.
„Prawda pomaga poznać siebie, dowiedzieć się, kim jesteśmy, ale nie naprawia błędów. Często, ze strachu przed prawdą, wolimy kryć się w cieniu kłamstwa”.
„Prawda przeraża i zarazem uzdrawia. Jest jak szczyt góry. Niektórzy poradzą sobie z dotarciem do celu, inni zginą, próbując”.
„Żeby była stabilizacja, musi istnieć kłamstwo”.
„Antygona kochała swojego brata, więc musiała go pochować, a bogowie to tylko wymówka”.
Jutro powiem, że mam pomysł na kolejną powieść.
Tekst ukazał się w numerze 1-2 2026, a najnowsze numery naszego magazynu kupisz TUTAJ: