Rekomendacje
Ci niewidoczni
Petera Sycha poznałam przypadkiem. Krakowska Akademia Muzyczna, koncert, a może jakieś próby, na które mniejszym lub większym zrządzeniem losu po prostu trafiłam. Klasa pierwsza, klasa druga. Trąbki, akordeony, kontrabasy.
Na „minus 1”, w korytarzu pod schodami, blisko łazienek, trwają spontaniczne próby. Puzon, wiolonczela, flet. Strojenie. Krawaty i dżinsy. Lekki zaduch, beżowe kafelki i świetlówki. Tak tworzy się sztuka. To właśnie tym korytarzem szło się do pokoju Petera – dźwiękowca i konstruktora. Naprawiał, pomagał, wymyślał drogi, których jeszcze nikt nie przetarł. W tej kanciapie tworzył światy niedostępne dla innych.
Boćkowska rozmawia z archiwistami, technikami koncertowymi, tłumaczami, twórcami festiwali. Opowieści o tym, czego nie widać, to nie tylko ciekawostki, wiedza i guilty pleasure w jednym. To zaginione szwy, wykrój rzeczywistości, która zapomina o własnych krawcach. Restauracje mają swoje Zaklęte rewiry, a lekarze Ostry dyżur. Ale… kto szyje wasze wieczorne spektakle, konstruuje ramy w muzeach lub składa książki, które czytacie?
O tym opowiada Aleksandra Boćkowska w To wszystko nie robi się samo – książce, w której rozmawia z niewidocznymi współtwórcami świata kultury. Bo kultura to nie tylko emocje i oddech od codziennej egzystencji. To niezliczone „dupogodziny” przy pisaniu, komponowaniu lub malowaniu. Są w tym świecie hot dogi na stacjach benzynowych w trasach koncertowych i wychłodzone pomieszczenia galerii, w których pilnuje się eksponatów. To drobiazgi, których nie widać („Pamiętam, jak dawno temu byłam pierwszy raz w Berlinie z przyjaciółką konserwatorką. Weszłyśmy do muzeum i ja podglądałam sposób mocowania i zabezpieczenia prac, a ona, jak położyli werniks. Przyglądałyśmy się tak wnikliwie, że włączył się alarm. Spaliłyśmy się ze wstydu”).
Kultura pisze się pracą, której nikt nie zapisuje, tropi ją jednak Aleksandra Boćkowska. Rozmowy pokazują rzeczywistość techniczną i zarazem pełną emocji, pokazują świat nieidealny, bo kultura też ma swój klasizm („Znam jednego, to ważne, tylko jednego kuratora, który mówi mi »dzień dobry«, gdy jestem artystą, i ignoruje, gdy pracuję jako techniczny”), wewnętrzną dynamikę i finanse („Nigdy nie przyszło mi do głowy, że mógłbym żyć z samego redagowania”). Boćkowska pyta rozmówców o praktykę, o codzienność, wyciąga na światło dzienne szczegóły, które pozornie wydają się nieinteresujące, ale są niezbędne do utkania patchworku z opowieści niewidocznych, niepotrzebnych niemal ludzi. Sama, we wstępie książki, opowiada o tym, jak praca w kulturze dzieli się na miliony mikroczynności. I ta narracja jest mi niezwykle bliska.
Praca niewidoczna jest fundamentem systemu, w którym funkcjonujemy. Ktoś kładzie cegły, ktoś przecina wstęgi. Odzyskanie znaczeń i obecności tych, których w kulturze nie widać, to zadanie na najbliższe lata. Pierwsze oznaki zmian już widać, bo przecież na przykład nazwiska tłumaczy już trafiają na okładki książek. Pracy jest jednak więcej, warto więc już teraz ruszać z Aleksandrą Boćkowską w tę podróż na zaplecze kultury.
Aleksandra Boćkowska, To wszystko nie robi się samo. Rozmowy na zapleczu kultury, Czarne, Wołowiec 2023

Tekst ukazał się w miesięczniku „Kraków i Świat” 11/2023.
Ilustracja tytułowa: fir0002flagstaffotos, wikipedia, domena publiczna